Chrrr

2007-10-02 21:37:51


Właściwie to nie wiem czy chrr czy hrr, ale niech zostanie jak jest.
Jest wieczór, Piotrek śpi, na mnie jeszcze za wcześnie(dziwne prawda?), męczy mnie coś żeby pisać, może się wypisać?
Nie wiem, więc piszę. Pochwalę się:
zostałam nianią-owszem w obecnej sytuacji, gdy jeszcze nie mogę mieć własnego dziecka jest to dla mnie idealna praca, moje instynkty są wyczerpywane przez Grzesia, to jego całuję, przewijam, karmie i utulam do snu. Jestem szczęśliwa, bo praca ta jest moim spełnieniem, wracam do domu szczęśliwa i nawet jeśli przeżuta i wypluta to zadowolona(wiesz ile trzeba energii by zatańczyć? żeby pchać wózek lub sprawdzić "gdzie dzidzia ma łaskotki?"). Zarabiam dobrze, pracodawcy mili, praca zobowiązuje, ale za to jaka bedzie radość gdy spędzimy pierwszy raz cały dzien bez smoczka! o nocniku nie wspominam. Polubiliśmy się z Grzesiem, on okazuje uczucia robiąc "moje moje"(tuli i głaszcze) i jest to dla mnie magiczne i cudowne, ja okazuje uczucia ćwicząc cierpliwość, czytając, tańcząc i łaskocząc. Ostatnio z Mamą Grzesia upiekłyśmy ciasto: ta połowa, którą przywiozłam do domu została nieomal zmieciona z powierzchni deski przez Piotrka. To najpiękniejszy komplement. Bawimy sie tez z Mamą Grzesia w gotowanie, to bardzo miła kobieta, a w dwie kuchnia i jedzenie staje się piękniejsze i smaczniejsze.

Zapomniałam powiedzieć najważniejsze(choć chyba nawet nie takie ważne, bo czy może być coś ważniejszego od snu Piotrka czy uśmiechu Grzesia?), a więc studiować zaczynam, zaocznie na Akademii-Uniwersytecie Ekonomicznej/ym, Finanse i Rachunkowość - w ramach mojej głupoty zaocznie, choć póki co nie żaluję.

Życie jest piękne, ale karaluchom mówimy nie. Owszem mamy karaluchy, ale w piątek zrobimy im "pa, pa".

Chyba już za dużo napisałam.
Dobranoc.

skomentuj (1)



Strona główna